|
LUDNOSC Pierwotna ludność godulska i chebziańska pochodzi z okolicznych wiosek Orzegowa, Szombierk oraz z powiatów pszczyńskiego, rybnickiego, krakowskiego i dąbrowskiego. Pierwsi mieszkańcy przywędrowali szukając pracy, a znalazłszy ją w hutach i kopalniach osiedli tu na stałe. Istotnym znakiem, że część mieszkańców przywędrowała tu z krakowskiego i dąbrowskiego to: 1) znajomość zawodu górniczego, 2) nazwiska miejscowej ludności, oraz poszczególnych osób kierujących pierwszymi robotami na tut. kopalni, 3) podobieństwo stroi i zwyczai, 4) mowa. Ta ostatnia, jak również stroje i zwyczaje ulegają częściowej zmianie w chwili, kiedy po roku 1874 na tutejsze terytorium przybyły do kopalń i hut nowe masy ludzi z poszczególnych powiatów Śląska. MOWA W mowie miejscowej ludności da się wyczuć gwarę malopolsko-śląską tak zwaną mazurzącą, Odznacza się ona tym, że głoski "sz" i "cz" wymawia się jak "s" i "c". Nosówkę "ą" na końcu wymawia się jak "om", "ę" w środku jak "e", "en" lub "em", samogłoskę "a" jak "o" np. "gros", "jo", "cego", "jesce", "cem". "idom", "scenście", "bedemy" itd. Wiele wspólnych wyrazów tej gwary używa się jeszcze do dzisiejszego dnia w sandomierskim, krakowskim, pszczyńskim, względnie bytomskim np. "dyć", "kiery", "kaj", "polewka", "żur", "srenkowiny", "pseca", "kużdy", "zogłówek", "chop", "dzioucha" itd. Pod wpływem ludności przybyłej z poszczególnych powiatów Śląska zaczęto wymawiać "y" przy spółgłoskach "rz" jak "i" np: "dobrzi", "przijdź", "trzi", "prziszoł" itd. Występuje także w mowie tutejszej uproszczenie grup spółgłoskowych lub zamiana głosek np. "praa" "pódź", "pedzioł", "buł", "wsrijscy", "tukej" itd. W czasie wzmożonej kolonizacji przez rzemieślników i urzędników niemieckich następuje zachwaszczenie mowy germanizmami, których niestety używa się jeszcze dzisiaj. Przyjęto w użyciu nietylko poszczególne wyrazy, ale i całe zwroty. Często słyszy się takie wyrażenia np. "ja widza ksionżka", "dej mi woda", "pódź po ta bulka", "Ja go widza stać", "„pódż po ta żemla" itd. STROJE Stroje ludowe w tut. miejscowości podobne są. do stroi używanych w krakowskim. Dziewczęta noszą w czasie uroczystości biały kabotek, piękny gorset, lekką kolorową sukienkę, kolorową zapaskę, białe pończochy, czarne trzewiki, na szyi sznur korali i często jako ozdoby głowy różnokolorowe wstążki. Strój ten pod wpływem zachodu i dzięki zamożności ludności uległ upiększeniu przez dodanie do stroju półjedwabnej zapaski i jako ozdoby głowy kolorowych, szklanych paciorków. Stroje kobiece składają się z sukni, z czarnej bluzy z rękawkami, ciemnej półjedwabnej zapaski, czarnej lub czerwonej chustki na głowie, dużej chustki związanej na piersiach, niskich trzewików, korali i dużej chustki tureckiej. Strój męski składa się z białej koszuli z długiem! rękawami, kamizelki granatowej, z długich czarnych spodni i niskich butów. Na szyi noszą mężczyźni jedwabną chustkę, na głowie kapelusz. Obecnie stroje te należą do rzadkości. Ludność woli ubierać się w tańsze stroje miejskie, które na nieszczęście uważane są za eleganckie i modne. ZWYCZAJE Łączność swą z macierzą zachował lud tutejszy i w zwyczajach. Piękny zwyczaj polski chodzenia z "Goikiem” (Goik, to choinka przybrana w różnokolorowe wstęgi l obwieszona kraszankami lub pisankami. Słowa pieśni spisano według wymowy.) i „marzanną" odbywa się w naszej miejscowości do dzisiejszego dnia. W czarną niedzielę, kobiety ubrane w strój druchny śląskiej, wychodziły wczesnym rankiem z goikiem i idąc od chaty do chaty śpiewały, obracając „goik" w różne strony. „GOIK" Tu do tego doma wstempujemy, Scenścia, zdrowio winsujemy, Nos goik zielony pięknie ustrojony (bis). 2 pieśń. Na nasym goiku malowane jajka, Co je malowała godulsko kacmarka, Całom noc nie spała, jeno malowała Nosz goik zielony pięknie ustrojony. Po obiedze obnoszono Marzankę. Jest to lalka zrobiona ze słomy na dużym kiju, ubrana w strój wiejskiej kobiety. W czasie obnoszenia śpiewają pieśń o Marzannie. „MARZANNA" Mazanecka, psekrasna, psekrasna, kajś ty psebywała ? Przi Donaju, przi możu, nóżki umywała, Ta bieluśka chustecka ich se ucierola. Mazanka rosło, aze urosło jak sosna, jak sosna. 2 pieśń. Nasa Mazanecka z Rozbarku, z Rozbarku, Ma ona korale na karku, na karku, Mazanka i t. d. Następnie „Marzannę" niosą do stawu i śpiewają: Nasa Mazanecka chudoba, chudoba, Wynosimy ze wsi choroba, choroba. Kiedy przyjdą kobiety nad staw, wśród poważnego nastroju śpiewają pieśń „Kto się w opiekę" rozbierają lalkę i wrzucają do wody, poczerń po śpiewie oddalają się do wsi. W drodze powrotnej nie wolno żadnej obrócić się w tę stronę, w której utopiono „Marzannę"(Do I wojny światowej chodziły z „goikiem" l „Marzanką" dziewczęta, zaś po wojnie, ponieważ dziewczęta zaniechały tego zwyczaju, przejęły go kobiety.).Po powrocie do wsi biorą „goik" chodzą z nim od domu do domu śpiewając: Wyniosłychmy Mażonecka ze wsi, Przinosimy lotorośle do wsi, Ty nosa lotorośl, ty nam pięknie rośń, Panicom na żałość, panienkom na radość, W drugie święto Wielkanocne urządza się .Dyngus". Po żniwach urządza się „dożynki"(Urządzanie dożynek nie jest niczym uzasadnione, gdyż miejscowość jest przemysłowa. Wprowadzono dożynki tylko w celu urozmaicenia życia towarzyskiego w związkach społecznych.). W wigilię dają na stół siano i dopiero przykrywają stół obrusem. Sposób podawania potraw na wieczerzę wigilijną ulega pod wpływem niemieckim zmianie. O ile jednak przyszedł w czasie wigilii podróżny, sadowią go za stołem w myśl polskiej zasady .Gość w dom, Bóg w dom". W okresie Bożego Narodzenia i Trzech Króli utrzymał się zwyczaj chodzenia po kolędzie i z szopką. ZWYCZAJ PRZED WESELNY Dawne piękne obrzędy weselne zostały zaniechane. Utrzymał się tylko w tutejszej miejscowości zwyczaj przedweselny następujący W dniu poprzedzającym wesele, urządza pan młody w swoim domu tak zwany .polterabend", czyli pożegnanie ze stanem , kawalerskim. W tym dniu drużbowie zbierają się u pana młodego z muzyką, przy dźwiękach której odbywają się tańce. Starsi nie biorą w tym udziału, gdyż są zajęci przygotowaniem na dzień wesela. Podczas przerw, młodzież z wielkim hukiem rozbija pod drzewami talerze, szklanki, garnki iitd, lub wywołuje młodą parę na podwórko i przez okno rzuca im pod nogi wyżej wymienione naczynia. Zabawa taka przeciąga się czasami do północy i dąży do tego, by państwo młodzi przestraszyli się. W dniu wesela, w domu pana młodego zbierają się goście z jego strony, skąd na czele ze starostą udają się do domu panny młodej. Po pochwaleniu P. Boga starosta panny młodej pyta się ich o cel przybycia.. Starosta I. odpowiada: „Przed 14 dniami szedłem z tym oto panem koło dużego ogrodu, w którym znajdował się piękny kwiatek. Chcieliśmy go kupić, lecz ogrodnik nie chciał go nam sprzedać,- bo jeszcze był za młody i kazał nam się stawić za 14 dni. Gdyśmy się u niego stawili, powiedział nam, że kwiatek ten znajduje się tutaj, a więc-prosimy o sprzedanie go nam". Starosta II.: „Słusznie wam ogrodnik powiedział. Kwiat ten znajduje się tutaj, lecz najpierw musicie odpocząć i posilić się, więc siadajcie do stołu". Podczas przyjęcia w mieszkaniu sąsiada ubierają pannę młodą. Po skończonym przyjęciu starosta panny młodej powiada: .Kiedy już odpoczęliście sobie i posililiście się, więc możemy wam tego kwiatka przyprowadzić". Odchodzi i ż następnego pokoju prowadzi starą kobietę. Starosta l, oburza się, bo. on szuka kwiatka młodego, a nie zwiędłego. Następnie starosta prowadzi młodą drużkę. Tu starosta I przyznaje świeżość kwiatkowi, lecz mówi, że to jeszcze nie ten kwiatek, którego oni szukają, W końcu przyprowadza starosta pannę młodą. Dalszy tok wesela, a więc oczepiny i przenosiny odbywają się w sposób ogólnie przyjęty.
|